04/01/2012

078. Dla Mamy / For my Mom

No i w końcu mogę pokazać narzutę, którą uszyłam Mamie, na już zeszłoroczne święta! Skubana zajęła mi trochę czasu, ale ograniczyłam się do niezbędnego minimum przy pikowaniu. Czego teraz oczywiście żałuję, bo mogłam dać z siebie więcej. No ale zakładam, że jeszcze niejedna narzuta przede mną, i że będę miała kilka(naście/set) okazji do wykazania się w przeszywaniu wszystkich warstw razem :)


Materiały, które użyłam, to w 80% zdobycze z lokalnych, pobliskich sklepów. Jedyny wyjątek stanowią fioletowe 'Marakeszowe' wachlarze i tylna główna tkanina w owocki i żyjątka made in Ikea. Narzuta jest na tyle duża, że przykryje podwójne łóżko, ale w całym tym zaaferowaniu, zapomniałam jej wymierzyć :)


Oryginalnie planowałam zrobić coś na kształt makatki do powieszenia na ścianę, tudzież bieżnika na stolik. Moje plany to niestety jedno, i z reguły efekt końcowy jest inny od zamierzonego. Kiedy więc kroiłam kwadraciki i kwadracioszki, ciągle ich dodawałam i skończyłam na czymś większym - ku uciesze Matuli! Punkt główny narzuty to nic innego jak zaadaptowany na rozmiar XL bieżnik wg przepisu z książki Camille Roskelley: Coming Home.Więc powiedzmy, że zrobiłam swój drugi poważniejszy patchwork w życiu. I wiecie co? Chcę więcej!



So here's the last Christmas gift I show this season - the quilt I made for my mom. She really liked it, especially as she's into various shades of violet right now - and believe me, there's more violet than pink in this project :) It took me quite a few days to make it, but I am pretty pleased with how it turned out. Of course I could've invested more time in quilting. Instead of doing that, I just had to finish other handmade gifts. But hey, I believe there are tons of new patchworks to come, so I'll focus on quilting later on!


The fabrics I used for this baby are mainly from local shops, apart from 'Road to Marrakech' by StydioE fabrics, and Ikea bit from the back (cherries, flowers etc). Initially I planned on making 'Coming Home' project from Camille Roskelley's book, but as I cut fabrics, I couldn't stop and I just made a big version of something that kinda resembles the original. Long story short, I like it. Maybe that's not modest, but I really like it, and that's it :)

(wszystkie zdjęcia zrobiła moja siostra - wycisnęłyśmy z nich ile się da - może kiedyś pogoda się poprawi i zrobimy lepsze/ all pictures were taken by my sister - I did the best we could in editing them, but maybe some time from now when the weather is better she'll take new ones)

8 comments:

  1. Piękna ta narzuta, prosta ale ma bardzo uroczy klimat!!

    ReplyDelete
  2. Oj Matula musi się cieszyć:) Ta tkanina w owocki jest tak pozytywna:) Dobrze, że nie przestałaś dodawać kwadracików! Narzuta będzie bardziej pożyteczna niż makatka na ścianę;D

    ReplyDelete
  3. Świetna narzuta:) ja zbieram jak narazie ścinki i kiedyś taką mrówczą robotę też popełnię:) Pozdrawiam

    ReplyDelete
  4. Śliczna jest! Zapraszam do mnie na candy :) Pozdrawiam!

    ReplyDelete
  5. Podziwiam!! Prawdziwe cudeńko:)

    ReplyDelete
  6. Piekna narzuta. Mamuśka na pewno się ucieszyła. A ja mam pytanko, czy mogła byś polecic jakies ksiazki o quiltingu lub patchworku ale najlepiej w polskiej wersji??
    pozdrawiam
    Milena

    ReplyDelete
  7. Wielkie dzięki Dziewczyny! :)

    Milena - napisz do mnie na tutinella@gmail.com, to pogadamy :)

    ReplyDelete
  8. Dopiero dziś dotarłam o tej narzuty! Jest piękna! Naprawdę zachwyca mnie, szczególnie to biało różowe wykończenie ! Asiu ! Gratuluję!

    ReplyDelete

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...