18/04/2011

004. Tkaninowo tkanniczo tkacko i Berliniacko

Od soboty jestem o niebo szczesliwsza i o wiele Euro lzejsza w portfelu. Ze wzgledu na zwiedzanie, spacery, pyszne jedzonko i zakupy! Oczywiscie w wyczesanym towarzystwie :D

W Berlinie bylam tak na serio dopiero po raz drugi - na serio czyli dluzej niz 24h i z okazja na zwiedzanie. Podstawowy program turystyczny obskoczylam poprzednim razem, wiec w sobote i niedziele zdecydowalismy sie na Tempelhof i Spandau. Pogoda sprzyjala pstrykaniu fociszcz, nie tylko widokom, ale tez osobliwym ludziom - tych jednak nie umieszcze online :D





Lotnisko Tempelhof zamknieto w 2008 roku i teraz sluzy mieszkancom Berlina jako park czy miejsce uprawiania 'sportow dalekobieznych' - rolki, longboard, deskorolka, rowery... Na pasie nadal sa znaki jakie widzi sie na kazdym normalnym lotnisku. Port nadal sprawia fajne wrazenie a na pewno jest to cos, czego u nas w Polsce raczej sie nie znajdzie. Bylo tez kilku smialkow, ktorzy probowali wzbic sie w przestworza na paralotniach.




Twierdza Spandau natomiast to fajne miejsce na spacer z daleka od miasta - no i miejsce koncertow! Do dzis nie moge sobie wybaczyc, ze nie pojechalam tam zeszlej wiosny na Queens of the Stone Age...



Na prawo od wyjscia z cytadeli mozna popatrzec na sluze, ale wdzieczniejszym obiektem bylo to kolo ratunkowe:



Ale tak na serio najwazniejsza sprawa byly zakupy nowych tkanin, niektore pod zamowienie, niektore bo mi wpadly w oko i nie moglam wyjsc bez nich! Oczywiscie po 5 razy podchodzilam do rolek z japonskimi materialami. Teraz, majac w domu takie pieknosci, podbije swiat dodatkow i recznie szytych toreb, torebeczek i innych dyrdymalkow ;) Bede obejmowac rzady nad swiatem jak Pinky i Mozg! Albo chociaz jak profesor Nimnul! Mwahahahahaha! (to byl zlowieszczy smiech zapowiadajacy armagedon).


U Frau Tulpe, o ktorej wspominalam juz wczesniej (nie, nie placa mi za reklame, a szkoda) mozna kupic tkaniny z belek ale babeczki maja tez w ofercie materialy w formacie fat quarters (cena 4 Euro). Tluste cwiartki porozkladane sa w koszyczkach i mozna juz podobierac co nam wpadnie w oko. Wiadomo, ze nie wytna na prosbe kawalka ze srodka belki. Ale mozna kupic nawet 20 cm materialu i nikt nie spojrzy z 'WTF' w oczach - za cene 18 Euro za metr, chyba wiedza ze czasem i 20 cm starczy na jakis fajny wytwor i sa tolerancyjni wzgledem zachcianek klientow. O ile pamietam mieli jeszcze w sprzedazy kawalki po 20 pare cm, kilka kawalkow - moze 6-8, cena 10 Euro. Fajne jesli ktos bawi sie w patchworki; ja JESZCZE nie.


Panie prowadza tez w sklepiku kursy szycia dla spragnionych nauki. No i sprzedaja kosmetyczki, torby, poszewki na poduchy itp. Jesli o mnie chodzi, ceny za gotowe produkty sa zaporowe, ale pewnie mysle tak, bo sama moge sobie uszyc kosmetyczke :] Ruch mieli w sklepie niesamowity. Moze dlatego ze bylo po 12.00 i w sobote, ale nie daje glowy - musze zaczac tam czesciej bywac ;) Jesli ktos tam nie byl a bedzie mial okazje, zdecydowanie polecam: Veteranenstraße 19. Przygotujcie sie tylko na wylozenie znacznej gotowki bo nie da sie wyjsc z jedna rzecza. Od teraz powinnam chyba wysylac tam mojego faceta, bo trudno mi sie oprzec w takich miejscach przed wydawaniem kasy... Biedna ja i teraz - biedny on :D

Kupilam chyba 12 roznych tkanin, o ktorych chcialabym opowiedziec, ale sa tak cudne ze kazda zasluguje na osobny post! Wiec teraz na zakonczenie dam tylko przedsmak tego co bede opisywac na dniach na tym blogu:

01.

02.

03.

1 comment:

  1. zwierzęta porożaste to pewnie dla Baker :) widzę też że matrioszki zawitały ponownie do kolekcji. czerwony kapturek jest mega, i te kwiatki z ptakami też. moim faworytem oczywiście gejsze :)

    ReplyDelete

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...