Szaleje ostatnio z produkcją poduszek, ale mam w tym swój plan. A tak na serio to po prostu kombinuje co szyje mi się najwygodniej, co wygląda w miarę ciekawie, jakie kolory warto łączyć a jakie połączenia omijać szerokim łukiem. Tym razem zaryzykowałam z niecodziennym miksem pomarańcz + szarość.
A wszystko dlatego, że nie miałam innego pomysłu na resztki pomarańczowego lnu, a jeszcze mniej weny na zużycie moich starych lnianych spodni. Pokroiłam je w ramach wiosennych porządków i od razu poczułam się największym recykling masterem na dzielni! :P Taki miks barw to nie do końca moja bajka, ale przy okazji po raz pierwszy przepikowałam robótkę 'falami', kontrastującą pomarańczową nicią. Przy okazji szycia patchworkowego frontu robiłam na bieżąco zdjęcia. Macie ochotę na tutorial?
I am going mad with sewing pillows recently, but there's a method in the madness ;) Or rather a plan to come up with the best and the most efficient way for me to sew something nice, comfortable, and interesting for home. Somewhere along the way I also learn what combinations of colors should be avoided. The mix of orange and grey isn't really my pair of shoes, but I wanted to use orang linen scraps I had and my old linen trousers.
See, I am sooo eco! And this pillow is a living example that quilting isn't that difficult - that was my first attempt to make these quilted waves - is there any official name for it? Anyhow, it was easy!





